Przestrzeń, w której sztuka może nie posiadać obiektu

IMG_2929.JPG

Artyści z ukraińskiej grupy „Open Place / Otwarte Miejsce” (Julia Kosterieva i Jurij Kruchak) opowiadają Teodorowi Ajderowi o stworzeniu warsztatu poetycko-graficznego, który odbył się w ramach wystawy „Gotong Royong”. Warszat ten służył jednocześnie jako miejsce spotkań, dyskusji i wspólnej pracy. To performatywno-poetyckie wydarzenie miało miejsce w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski podczas pobytu ukraińskich artystów w Warszawie i ich współpracy ze społecznościami migrantów z Ukrainy i Białorusi.

Teodor Ajder: Obecnie pracujecie nad projektem, który jest ściśle związany z umiejętnością mówienia w innym języku, z poczuciem wyobcowania, w którym żyją praktycznie wszyscy migranci. Zdecydowaliście, że wasza praca finałowa – wiersz – będzie po polsku. Czy było to wcześniej dyskutowane, a jeśli tak, to dlaczego ostatecznie wybraliście właśnie polski?

Jurij Kruchak: W trakcie etapów przygotowawczych do warsztatu „Migracja ciał i słów” polski był głównym językiem, na którym opierały się nasze działania i refleksje uczestników. Kiedy przygotowywaliśmy się do części finałowej, to rzeczywiście wybieraliśmy między ukraińskim, angielskim a polskim. Większość migrantów, z którymi rozmawialiśmy, postrzega polski jako jeden ze swoich podstawowych języków, dlatego zdecydowaliśmy, że roboczym językiem tego wydarzenia będzie język polski.

IMG_2856 (1)

Julia Kosterieva: Trzeba powiedzieć, że język to jeden z tematów omawianych w ramach dyskusji o tożsamości i samoidentyfikacji. Ustaliliśmy, że istnieje rosyjsko-polsko-ukraiński surżyk (specyficzna nowomowa), w którym porozumiewa się wielu migrantów, w szczególności z Ukrainy. Jako język pracy finałowej rozważaliśmy angielski i polski, ale ponieważ współpracujemy z polskimi poetami, jest im łatwiej wyrażać się po polsku niż po angielsku.

Teodor Ajder: Czy sami migranci myślą o tym językowym fenomenie, o tym, że znajdują się w innym środowisku językowym? Jak reaguje na to ich tożsamość?

Julia Kosterieva: W trakcie pracy wyjaśniło się kilka aspektów dotyczących języka. Przy czym różni ludzie podkreślali inne aspekty. Jednym z nich jest prawdopodobieństwo izolacji, ponieważ jest tutaj wiele osób rosyjsko- i ukraińskojęzycznych, są ludzie, którzy nie widzą potrzeby uczenia się języka polskiego. Istnieje również wiele zasobów internetowych w językach rosyjskim i ukraińskim dla osób mieszkających w Polsce oraz wiele specjalnych wydarzeń dla osób mówiących po rosyjsku. Jako przykład przytaczano nam rosyjskie imprezy.

Teodor Ajder: Dla rosyjskojęzycznych Ukraińców?

Julia Kosterieva: Nie, w zasadzie dla ludzi mówiących po rosyjsku. Ogólnie rzecz biorąc, potem się okazało, że organizatorem jest Białorusin, ale to nie jest takie ważne. Skontaktowaliśmy się z nim i zapytaliśmy go, jak ocenia to, co robi. Odpowiedział, że nie widzi w tym działania ukierunkowanego na dezintegrację, a postrzega to jako wydarzenie dla wąskiej grupy ludności. Jednocześnie ważne było dla nas znalezienie miejsc interakcji między Ukraińcami i Polakami. Dowiedzieliśmy się, że są zajęcia językowe dla obcokrajowców w A.D.A. PUŁAWSKA, a także tandemy językowe. Są to otwarte spotkania, na które każdy chętny może przyjść i rozmawiać. Tam przecież zachodzi interakcja kulturowa, ponieważ ludzie zaczynają wyjaśniać znaczenie terminów i pojęć. Nie ma specjalnych tematów, jest rozmowa w małej grupie. Wielu uważa znajomość języka za narzędzie integracji, więc ci, którzy chcą, mają możliwość nauki polskiego nawet bezpłatnie. Ale zauważyliśmy również i taki fakt, że chęć integracji prowadzi do próby izolowania się od swojej społeczności, żeby nie być Ukraińcem. Na przykład robotnik-Ukrainiec pracujący na budowie, gdzie jest większość Ukraińców, próbuje mówić po polsku, nawet wtedy, kiedy nie jest popierany przez większość.

IMG_2857

Jurij Kruchak: Tak, są to takie dwie skrajności: pierwsza – pozbyć się swojej poprzedniej tożsamości i druga – maksymalnie ją zachować. Jeśli mówimy o językach i tożsamości, to konflikt we wschodniej części Ukrainy został wywołany z powodów językowych. Jest to skomplikowana kwestia: przywiązanie tożsamości człowieka do jakiegoś języka lub narodowości daje możliwość podsycania nienawiści między ludźmi. Wymaga to dodatkowego czasu na refleksje. W jaki sposób możemy obecnie identyfikować się tak, aby nie dawać możliwości wzniecania konfliktów między ludźmi osobom, które są tym zainteresowane? Jest to bardzo poważny problem, który pojawił się na Krymie i w obwodach ługańskim oraz donieckim.

Teodor Ajder: Czy jednak sztuka nie powinna prowokować konfliktów, refleksji, debat?

Jurij Kruchak: Sztuka może to robić, ale wtedy przechodzi w pole praktyk performatywnych, gdzie artysta prowokuje nie tylko konflikt, ale także bierze na siebie odpowiedzialność za tę sytuację. Konflikty w tym modelu są punktem wyjścia do rozwiązywania problemów i zmian w rzeczywistości społecznej. To coś innego niż opis rzeczywistości. Taki stan odpowiedzialności jest ściśle związany z pytaniem: „W jaki sposób artysta może rozwijać idee razem ze społeczeństwem?” i takie przekonania są nam bliskie.

Teodor Ajder: W ramach waszego wydarzenia dwoje polskich autorów Maja (Maja Staśko) i Michał (Michał Kasprzak) czytało po polsku poetów zaangażowanych politycznie. Jak wygląda sytuacja na Ukrainie? Czy są tam poeci, którzy próbują pisać po ukraińsku o prawach robotników, emigrantów? I jak to wpływa na kwestię tożsamości? Powiedzieliście, że wojna to także konflikt języków.

Jurij Kruchak: Tutaj konieczne jest wyjaśnienie. Konflikt powstał nie na gruncie nieporozumienia lub odrzucenia języka jednej grupy etnicznej przez drugą, ale z powodu manipulacji „polityków”, podziału społeczeństwa na mniejszości narodowe i zderzenia ich tożsamości ze sobą w celu uzyskania specjalnych korzyści.

Jeśli mówimy o ukraińskich poetach, pisarzach, to tak, ostatnio pojawiło się całkiem sporo w tym temacie.

Teodor Ajder: Kogo z zaangażowanych politycznie pisarzy z Ukrainy poradzilibyście przetłumaczyć na język polski?

Jurij Kruchak: Na przykład Sierhija Żadana, ale on i tak jest często tłumaczony. Trzeba przyznać, że istnieje wiele powiązań między ukraińskimi a polskimi pisarzami, istniały one jeszcze przed obecną falą ukraińskich migrantów w Polsce. Teraz ukraińscy poeci są bardziej zintegrowani z polskim procesem artystycznym niż ukraińscy artyści.

Julia Kosterieva: Nie powiedziałabym, że aż tak wielu poetów pisze na te tematy. Jest kilku popularnych, których teksty są aktywnie tłumaczone na różne języki. Na przykład Aneta Kamińska (tłumaczka) tłumaczy poetów, którzy nie są tak popularni, są mniej znani. Ale wielu nie dotyka tego tematu. Często znajdują się gdzieś równoległe, dotykają jednej strony problemu lub po prostu ograniczają się do tego, że wybierają język ukraiński dla swoich tekstów, poezji. Nie powiedziałabym, żeby pracowali z tymi tematami systematycznie.

IMG_2930.JPG

Teodor Ajder: Czy widzicie związek między zaangażowaniem politycznym a tym, że niektórzy poeci, artyści decydują się wyjechać z Ukrainy i zostać emigrantami? Czy nie sądzicie, że emigranci szybciej rozumieją, czym jest zaangażowanie polityczne, ponieważ doświadczają różnego rodzaju dyskryminacji w innym kraju? I czy poznaliście tutaj w Polsce poetów pochodzących z Ukrainy, którzy próbują pisać o swoim życiu i problemach związanych z migracją?

Jurij Kruchak: Poznaliśmy. Ale ci ludzie są bardziej związani z dziennikarstwem i publicystyką. Irena Kołodijczyk, która od 2014 roku mieszka w Warszawie i była zaproszona przez nas do udziału w warsztacie, ma serię prac, w których dość szczegółowo opisuje warunki pracy, ukraińskich emigrantów, a właściwie emigrantki w Polsce. Jej artykuły stały się punktem wyjścia do sesji roboczej, podczas której rozmawialiśmy z uczestnikami, w jaki sposób współczesny kapitalizm tworzy niestabilny stan człowieka, ingerując w jego status materialny i społeczny, a także w jego sferę fizyczną i psychologiczną. Zdecydowanie niestabilna sytuacja – sytuacja prekariatu stwarza określone warunki do zaangażowania politycznego, ale my widzieliśmy główny cel naszej pracy w Warszawie nie w zaangażowaniu, a w tym, żeby opracować plan solidarności społecznej z osobami wykluczonymi z powodu swojego pochodzenia.

Julia Kosterieva: Artysta, jak każdy migrant, doświadcza na sobie wszystkich wyzwań emigracyjnego życia, ale może najbardziej otworzyć się dopiero wtedy, gdy rozumie istotę procesów. W tym przypadku możemy mówić o uniwersalnej, zrozumiałej międzynarodowo sztuce…

Teodor Ajder: Istnieje coś takiego?

Julia Kosterieva: W sztuce jest tendencja do omawiania problemów globalnych, relewantnych dla różnych kontekstów. Migracja jest jednym z nich. Wydaje mi się, że artysta może po prostu wytworzyć swoje poprzednie doświadczenie w nowym miejscu, na przykład wyjechał, ale kontynuuje opowiadanie o swoim starym doświadczeniu i stanie, ale na nowym „rynku”.

Teodor Ajder: Pytałem o poetów, ale artyści też są interesujący. Na przykład w Ukraińskim Domu jest maleńka galeria sztuki współczesnej…

Julia Kosterieva: Tak, tam często są wystawiani ukraińscy artyści mieszkający na Ukrainie.

Teodor Ajder: Pewnie nie jest to pytanie do was: dlaczego oni, a nie migranci?

Julia Kosterieva: Jeśli zadaniem Ukraińskiego Domu jest integracja, to nie ma znaczenia, który artysta zostanie zaprezentowany: mieszkający na Ukrainie lub w Polsce. Ważne są tematy, które są przez nich podejmowane. Jeśli powrócimy właśnie do pisarzy, do poetów-migrantów, można jako przykład przytoczyć sytuację Anatolija Uljanowa.

Jurij Kruchak: Z powodu swoich przekonań i poglądów był wielokrotnie pobity, po potyczce z aktywistą z „Bractwa” (ukraińska nacjonalistyczno-anarchistyczna partia polityczna – przyp. tłum.) w 2009 roku wyemigrował z Ukrainy. Przeważnie pisze po rosyjsku, jest ukraińskim emigrantem mieszkającym w Ameryce. Pisze interesująco, charakterystycznie, nie tylko o problemach migrantów, ale także o tych procesach, które obecnie mają miejsce w Ameryce. Przypadek Uljanowa może służyć jako przykład tego, w jaki sposób światopogląd na Ukrainie może stać się podstawą konfliktu i przyczyną emigracji.

IMG_2860

Teodor Ajder: Kiedy tworzycie wiersz, do jakiego stopnia jest on wasz?

Jurij Kruchak: Powiedzieć, że jest on nasz, nie jest całkowicie poprawne. Trzeba uściślić, że podczas pracy nad wierszem rozwijało się jeszcze jedno niewidzialne dzieło – pole dyskursywne. Praca z tym polem rozpoczęła się nieco wcześniej, wiosną, na poprzednich warsztatach, w których również brali udział aktywiści i imigranci. Podczas rozmowy na temat zasad tworzenia dzieła, pojawił się pomysł, żeby stworzyć poetycką wypowiedź o tym, z czym ma do czynienia migrant i jak dąży do swojego celu. Ważne było dla nas, żeby tekst nabrał życia, miał związek z dzisiejszym środowiskiem socjokulturowym. Nieco później, latem, poznaliśmy polskich poetów – Maję Staśko i Michała Kasprzaka, których zainteresowała idea wspólnej pracy. Trzeba przyznać, że pierwotny impuls doświadczył zmian w trakcie rozmów, przechodząc przez wariant poetyckiej rzeźby, zaczął dążyć do formy manifestu. Nasza praca w tym polu była bardziej podobna do pracy neuroprzekaźników przenoszących impuls z jednej komórki do drugiej, od jednego człowieka do drugiego.

Julia Kosterieva: Sytuacje, które były brane pod uwagę i dyskutowane, dla polskich poetów były doświadczeniem zewnętrznym, w pewnym stopniu dla nas też. Podczas pracy zgromadziliśmy bogaty materiał osobistych historii migrantów. Dla nas ważne było, żeby podzielić się tą wiedzą ze stroną polską, a także żeby umożliwić współpracę ludziom z rzeczywistym doświadczeniem migracji z tymi, którzy mogą ująć ją w formę dostępną dla większego kręgu.

Jurij Kruchak: Istotne było również połączenie różnych grup w jednym polu dyskursywnym, gdzie ukraińscy migranci i Polacy mogliby opracować wspólny model wiedzy. Jest to istotne. Dzisiaj możemy zaobserwować pewne napięcie w przestrzeni geopolitycznej, które daje pole do manipulacji, a one z kolei prowadzą do rozpadu społeczeństwa. Konieczne jest znalezienie wspólnych nowych więzi, zrozumienie, na jakiej podstawie ludzie będą się jednoczyć, jeśli nie brać pod uwagę kwestii narodowych i genderowych.

Julia Kosterieva: Zgadzam się, że społeczeństwo się rozpada, ale zarysowuje się już inny ruch, w którym grupa ludzi próbuje znajdować możliwości do zjednoczenia. Przykłady inicjatyw samoorganizacji widzieliśmy tutaj, w Polsce. Ludzie próbują znaleźć możliwość, by działać jako wspólny front, żeby stać się widoczną opozycją wobec oficjalnego stanowiska.

Teodor Ajder: Z tym związane jest następne pytanie. W waszej aplikacji była tematyka genderowa, mówiliście o patriarchalnym kapitalizmie, który wszystko niszczy i kontroluje. Czy to się zawiera w opisanej wyżej strategii przegrupowania społeczeństwa? Czy dlatego zawarliście to w aplikacji?

Jurij Kruchak: Jedną z cech charakterystycznych kapitalizmu jest segmentacja społeczeństwa na grupy konsumentów, co jest również obecnie używane w schematach konfrontacji, podziale rynków, stref wpływów – to jest droga do wojny. Ważne jest dla nas, żeby znaleźć model poza systemem konsumpcji kapitalistycznej. Naszym strategicznym zadaniem jest znalezienie nowej podstawy poza matrycą konsumenta, w której człowiek jest podmiotem twórczości artystycznej i społecznej.

A w naszej aplikacji mówiliśmy o tym, jak patriarchalny kapitalizm tworzy z kobiety produkt konsumpcyjny i przenosi ją w pole obiektu. Mówiąc o wydarzeniach, które miały miejsce w ramach wystawy, dyskutowano także, w jaki sposób kapitalizm wpływa na codzienność z punktu widzenia relacji genderowych oraz w jaki sposób kobieta może wyjść z systemu, kiedy jest produktem konsumpcji seksualnej.

Julia Kosterieva: Tematy zostały uprzednio omówione z polskimi poetami, aby były zrozumiałe i ważne dla obu kontekstów. Rozmawialiśmy z poetami (również przez Skype’a) o sytuacji z ruchami feministycznymi, jak to wygląda na Ukrainie i w Polsce, spotykaliśmy się z migrantami, studiowaliśmy dostępne materiały z mediów.

Jurij Kruchak: Jedna z uczestniczek, która przyszła na to wydarzenie, podniosła kwestię, że model kapitalistyczny przeszkadza kobiecie w wyznaczaniu ważnych dla siebie wydarzeń. Była mowa o tym, że kobieta, która przyjechała do innego kraju, nie może sobie pozwolić na dziecko, ponieważ nie ma ubezpieczenia społecznego. Chociaż wspieranie narodzin i rozwoju nowego człowieka jest również zadaniem państwa.

Julia Kosterieva: Nie wszystko znajduje odzwierciedlenie w końcowym tekście, na przykład to, co było omawiane znacznie szerzej. Omówienie istoty problemów i tego, jak im przeciwdziałać jest ważnym procesem i przesłanką do stworzenia innego modelu społeczeństwa, w którym ludzie czują przede wszystkim odpowiedzialność za swoje życie.

Jurij Kruchak: W tej pracy jest dla nas ważne przywrócenie powiązań między ludźmi. Dotychczasowa historia sztuki opierała się na tym, że artysta jest głównym podmiotem twórczym. W modelu, który my proponujemy, człowiek, widz, jest również zaangażowany w proces tworzenia dzieła. Zadanie nie polega na tym, żeby koncentrować uwagę na indywidualności, ale żeby rozważyć, jakie mogłoby być społeczeństwo i co można obecnie rozumieć przez tę definicję. Obecnie pytanie brzmi, jak zjednoczyć ludzi z różnych grup etnicznych bez uciekania się do procesu tożsamości tylko za pomocą cech narodowych. Zadaniem jest, żeby nie dopuścić do wykorzystywania rozgrzewania nienawiści. Dokładnie 100 lat temu właśnie takie procesy, które dziś zachodzą, doprowadziły do ​​dwóch wojen. Wtedy awangarda podnosiła kwestię budowania idealnej przyszłości, która odnosiła się do „jutra” i wiązała się z jutrem. Naszym zadaniem nie jest idealizowanie przeszłych doświadczeń, ale przekazanie, że przyszłość i przeszłość odnajdują się w dniu dzisiejszym. Nie dzielimy przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Dla nas jest ważne, że przyszłość jest dzisiaj.

IMG_2861

Teodor Ajder: Czy naprawdę w procesie pracy zespołowej nie ma elementu wyzysku?

Jurij Kruchak: Można tak myśleć, ale w naszej pracy nie jest celem samym w sobie to, żeby człowiek fizycznie coś tam wycinał lub pisał, ważne jest, żeby miał możliwość i warunki do podzielenia się doświadczeniem, do mówienia, myślenia. To znaczy podstawą jest nadanie nowego znaczenia, refleksja, a nie same działania fizyczne.

Julia Kosterieva: Dążyliśmy do stworzenia sytuacji wspólnego spędzania czasu. Ale to wymaga procesu, żeby ludzie byli razem. Wspólne działania niwelują hierarchiczność, sprzyjają nieformalnym rozmowom, wymianom opinii.

Jurij Kruchak: Zadanie to stworzenie pola dyskursywnego, w którym poprzez dialog ludzie pojmują rzeczywistość, w której żyją, a nie stworzenie przedmiotu kupna-sprzedaży.

Teodor Ajder: A co sądzicie o materialnej części – linorycie? Przecież przed drukiem konieczne było fizyczne wykonanie zadania. To znaczy, istnieje pewna matryca – linoryt to materializacja języka czy język jest jak rzeźba?

Jurij Kruchak: Dobierając słowa, zakładamy określone znaczenia. Odbicie linorytu to społeczno-kulturowy przekrój, ale nie jest to niezmienność. Wchodząc w tę otwartą strukturę, indywiduum wnosi swój sens, dyskutując, dążąc do ogólnego zrozumienia, możemy zrobić tę odbitkę. Porównując odbitki, społeczeństwo rozumie, jak się zmienia. Jest to i praca z pamięcią: jak możemy siebie zapamiętać w danym okresie i jak zachować ten sens, żeby zobaczyć potem jego dynamikę. To znaczy, że pracujemy i nad samą matrycą linorytu, i nad odbiciem bardziej złożonego modelu – modelu społecznego.

Teodor Ajder: Jak myślicie, czy pojawiły się jakieś sposoby rozwiązania problemów podczas waszych zajęć? A może po prostu zadajecie ludziom pytania i próbujecie zrozumieć?

Jurij Kruchak: Kryterium oceny dzieła sztuki uczestniczącej jest samoświadomość człowieka: człowiek rozumie to, nad czym pracuje i krytycznie patrzy na dzieło. Jak możemy dziś przystosować nasz aparat asocjacyjny, żeby widzieć problemy, których wciąż nie odczuwamy na sobie? Nasza niewiedza daje możliwość innym, żeby manipulować nami. Jeśli mowa o sposobach rozwiązania, to osoba wykształcona nie boi się zadawać trudnych pytań, nie pozwala innym ludziom wykorzystywać siebie. To znaczy zadanie nie polega na tym, żeby stworzyć centrum społeczne lub dzieło, ale na tym, żeby wypracować rozumienie tego, jak nie pozwolić sobą manipulować. Można powiedzieć, że to, jeśli nie jest rozwiązaniem, to jest jego próbą.

Julia Kosterieva: Wiele osób żyje według określonego scenariusza. Moment wyjścia z tej liniowości, możliwość zrozumienia zakresu problemu, jego artykulacja jest jego uświadomieniem. Dzięki tej świadomości i dzięki wymianie można przejść do działania.

Jurij Kruchak: Współczesna przestrzeń postradziecka jest w zasadzie autorytarna. Dla nas ważny jest rozwój komunikatywnej podstawy społeczeństwa. Jest to również konkretny wariant rozwiązania. Ponieważ wchodzimy w inny model, kiedy możemy słyszeć i rozumieć to, co nie zawsze wydaje się dla nas akceptowalne. Nauczyć się słyszeć inną osobą i razem z nią współpracować to ważny elementem rozwiązania zadań społecznych i artystycznych. Jest to próba zmiany autorytarnego paradygmatu i odejścia od autorytarnego systemu.

Teodor Ajder: Pomimo tego, że jest to dobre podsumowanie wywiadu, zapytam was o jeszcze jedną rzecz, ponieważ zajmujecie się migracją. Czy nie sądzicie, że takie duże społeczeństwa jak ukraińskie, z powodu tego, że opuszczają swój kraj, wpadają potem w sytuację świadomości, że wcześniej znajdowali się w systemie eksploatacyjnym? Przecież niektórzy wyjeżdżają właśnie dlatego, że uważają się po prostu za śrubkę w systemie. W Polsce diaspora ukraińska jest interesująca z tego powodu, że jest liczna (ponad milion osób pracujących czasowo). Czy możemy mówić na przykład o eksploatacji tej warstwy, na przykład w czasie wyborów? Czy są podejmowane próby przez ukraińskich parlamentarzystów, aby zyskać głosy tej dużej grupy ludności? Czy rząd próbuje nad tym pracować, czy po prostu ignoruje? Bo przecież nie tylko migranci stają się bardziej dojrzali w sensie politycznym, ale i politycy są zobowiązani do zrozumienia tego fenomenu i zyskania głosów migrantów.

Jurij Kruchak: Na razie nie zauważyłem, żeby migranci wytwarzali znaczącą presję wewnątrz Ukrainy. Ponieważ konieczna jest też zmiana prawa pracy: osoby, które wyjechały, kiedyś będą potrzebowały zabezpieczenia emerytalnego i ubezpieczenia medycznego.

Ukraińcy, którzy wyjechali do Polski i Polacy, którzy wyjechali do Wielkiej Brytanii, to zupełnie nowe zjawisko ostatnich lat. Jest to bardziej złożony proces i nie ma odpowiedzi, jak on będzie się dalej rozwijać. Jasne jest, że będzie coraz więcej migrantów zarobkowych. I tutaj ważne jest znalezienie struktury, która mogłaby chronić takich ludzi w państwie i poza nim. Mało się o tym mówi. Jeśli będziemy się skupiać tylko na ukraińskich pracownikach, to problem nie zostanie rozwiązany. Obecnie problem dotyczy nie tylko Ukraińców, ale także Białorusinów i Mołdawian. To znaczy, wychodzi tak, że kapitalizm dzieli tych ludzi i próbuje zdjąć z siebie odpowiedzialność za ich bezpieczeństwo socjalne w krajach ich pochodzenia. Konieczne jest tworzenie struktur solidarności i ochrona tych pracowników bez względu na ich pochodzenie.

Julia Kosterieva: Z jednej strony państwo zwalnia się z odpowiedzialności za zatrudnienie ludzi, jeśli teraz migranci-Ukraińcy wrócą do ojczyzny, nie będą mieli tam pracy. Z drugiej strony migranci zarobkowi nie są bardzo nastawieni na to, żeby zmieniać coś na Ukrainie. Wewnątrz kraju państwo próbuje wytworzyć presję ekonomiczną. Ludzie rozwiązują problemy ekonomiczne, żeby przeżyć, nie mają czasu, aby uświadamiać sobie i rozwiązywać problemy strukturalne.

Jurij Kruchak: Trzeba przyznać, że w Polsce jest o wiele bardziej rozwinięta inicjatywa samoorganizacji, squaty, związki zawodowe. Jest to dobre doświadczenie, które można rozciągnąć i na inne struktury. Dla nas było interesujące zrozumienie tego, jak można nadać temu nowy sens. W Polsce jest wiele takich sytuacji, kiedy nie tylko broni się własnych interesów, ale na przykład kiedy społeczeństwo broni ukraińskich pracowników. To budzi szacunek. Na przykład Syrena, A.D.A. PUŁAWSKA, Przychodnia chronią i ukraińskich, i białoruskich migrantów zarobkowych, bronią ich praw do wynajmowania mieszkań itp.

Teodor Ajder: Są to, ogólnie rzecz biorąc, organizacje anarchistyczne.

Jurij Kruchak: Tak, teraz stają się bardziej otwarte. To jest anarchizm, który jest skutecznym elementem zmiany konsumpcyjnego modelu kapitalizmu. Ponieważ istnieje tam możliwość pracy nie poprzez materialne bogacenie się, a poprzez inne modele. Na przykład poświęcasz część swojego czasu na edukację innej osoby i następuje wymiana wiedzy. To inny model rozwoju, w którym nie ma mitu o bogatej przyszłości. Nigdy nie będzie szczęśliwego jutra, musimy to przyznać. Te inicjatywy, które tutaj widzieliśmy, pokazują właśnie, że jeśli potrafisz pomóc rozwiązać problem dzisiaj, to trzeba to zrobić dzisiaj.

kostereva Yulia.jpg

Teodor Ajder: Podczas pracy na warsztacie wspomnieliście, że wasza rezydencja na Zamku Ujazdowskim pomogła wam lepiej uświadomić sobie, co dzieje się w przestrzeni istniejącej między estetyką a etyką, czyli upraszczając, między pięknem w przyjętej i oczekiwanej przez wielu ludzi od artystów linii pracy a ideami, do których artyści są przywiązani i które czasami uważają za ważniejsze od estetyki. Czy możecie mi wyjaśnić, co macie na myśli?

Jurij Kruchak: Przestrzeń między etyką a estetyką to obszar pełen konfliktów, kłótni, inspiracji, decyzji. Jest to przestrzeń, w której sztuka może nie posiadać obiektu i w konsekwencji nie być przedmiotem kupna-sprzedaży, jest to zakres doświadczeń, odczuć i spostrzeżeń, refleksji i autorefleksji, jest to obszar, który pozwala budować nowe modele wzajemnych relacji. Tak naprawdę wszystko, co znajduje się między etyką a estetyką, zasługuje na oddzielną rozmowę.

Współpraca – Tusia Żurminskaja

Tłumaczenie – Joanna Włodarczyk

nikogo nie obchodzi
kim byłaś
w poprzednim życiu
7 zł za godzinę
mieszkanie służbowe
w samej stolicy
jak ta pani

co kazała mi
na kolanach
i palcem sprawdza
czy czysto

Szukam kobiety
do pracy”
Polacy chcą płacić
dotykowo

za historię

i barwy narodowe

liczą w sztachetach

butelkach i krwi

nad głowami dzieci

bawiąc się bronią

okaleczone ciała

rozpoznają się

na ulicach

jestem pracownikiem

jestem pracownicą

i we wszystkich krajach

krzyczą:

Solidarność naszą bronią!

Wystawa w Zamku Ujazdowskim była czynna w okresie 19.10.2017-28.02.2018.

W języku rosyjskim tekst można przeczytać tutaj.

Reclame

Lasă un răspuns

Completează mai jos detaliile tale sau dă clic pe un icon pentru a te autentifica:

Logo WordPress.com

Comentezi folosind contul tău WordPress.com. Dezautentificare /  Schimbă )

Fotografie Google+

Comentezi folosind contul tău Google+. Dezautentificare /  Schimbă )

Poză Twitter

Comentezi folosind contul tău Twitter. Dezautentificare /  Schimbă )

Fotografie Facebook

Comentezi folosind contul tău Facebook. Dezautentificare /  Schimbă )

w

Conectare la %s