Dotyk motyla

img_1209

Oczy były wszystkim. I wszystko było tam, w oczach.”

/Toni Morrison. “Najbardziej niebieskie oko.”/

1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 9. 10…

– Po co? – usłyszał Julian swego siedmioletniego syna, Kubę, który odrabiał pracę domową z matmy w pokoju obok.

– Po co? Po co? – powtarzał Kuba coraz głośniej, tak żeby się upewnić, że Julian go słyszy.

Julian wytarł talerz, który właśnie umył, położył go na stos podobnych białych talerzy i poszedł do pokoju syna.

11. 12. 13. 14. 15. 16. 17. 18. 19. 20…

Kuba mruczał niezadowolony i szukał czegoś desperacko pomiędzy porozrzucanymi na biurku kredkami.

– Co się stało? – zapytał Julian syna.

– Nie mogę narysować tego głupiego skrzydła!

– Skrzydła? W matmie? Na pewno robisz co trzeba?

– Takie zadanie. Muszę narysować tę rusałkę kra-tkow-ca – Ara – ski- nia leva-na – motyl wiosenny. – przeliterował Kuba. – Jak mam narysować te turkusowe kółka. Nie mam takiej kredki. Tutaj jest napisane, że ma ubarwienie pomarańczowe. Ale to nie jest żaden pomarańczowy! Tutaj jest czarny, tutaj brązowy, tutaj niebieski, a tutaj, patrz, turkusowy. Jak mam to narysować?

– Nie denerwuj się. Spróbuj narysować najpierw niebieskim a potem jasno-zielonym, a potem znów niebieskim. I może trochę białym, i będzie turkus. U nas ten motyl się nazywa inaczej. Mówimy na niego oko pawia, czy coś takiego. Poczekaj sprawdzę w googlu. – Julian włączył swój telefon i wrzucił do googla hasło [pawie+oko]. Rzeczywiście jest, tylko to nie nazywa się araschinia levana tylko Inachis Io.

21. 22. 23. 24. 25. 26. 27. 28. 29. 30…

– Kuba, posłuchaj, okazuje się, że Inachis Io to jakaś księżniczka – Io, córka Inachusa, z mitologii greckiej. Pamiętasz tę grubą książkę z zieloną okładką, na której był taki Pan, który trzymał w podniesionej ręce odciętą głowę Meduzy Gorgony? To ta która miała węże zamiast włosów? To się działo w tych czasach. Nie pamiętam tylko czy tam była też i legenda o Inachusie. Musimy sprawdzić. Piszą tutaj, że to był pierwszy król Argosa. Był albo bogiem, albo człowiekiem, albo rzeką.

– Jak to? Człowiek-rzeka?

– A o córce jest więcej. No tak, córka rzeki to rusałka. Rusałka u nas to syrenka. Ma sens. Kochanka Zeusa. Wiesz co to znaczy kochanka?

– Nie. Co to znaczy?

– To najpierw narysuj a ja Ci powiem co to znaczy.

– Najpierw powiedz, a potem narysuję!

31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40…

– Io została uwiedziona przez Zeusa. Podobno, Hera, żona Zeusa, zmieniła ją w jałówkę, bo była zazdrosna!

– Co to jałówka?

– Taka młoda krówka.

– Po prostu krówka czy krowa-kobieta?

– Po prostu. Krowa.

– Wołe narysować krowę-kobietę!

– Oho, posłuchaj też tego! Hera powierzyła tę krowę opiece potworowi, stuokiemu olbrzymowi Argosowi. To akurat temat na dobry rysunek.

– Wolałbym narysować tego Argosa a nie głupie skrzydło motyła.

– Dobra, ale jednak skończ to skrzydło. Nie musi być perfekcyjnie.

41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50…

– Patrz, walka! Mówię Ci, Kuba! Na rozkaz Zeusa Hermes zabił Argosa. Ciekawe, czy to ten Hermes w latających sandałach? Myśłałem, że był biznesmenem, a tutaj proszę, najemny zabójca. Stuoki olbrzym zabity przez latającego Peterpana!

– Peterpana? Jakiego Peterpana? Ha! Ha! Ha! – zaśmiał się Kuba. – To muszę to zaraz narysować! Ta-da-n! Ciach-ciach!

– Potomkowie Greków nawet się nazywali, Jonowianami, od tej Io, i morze też jest Jońskie. Wiedziałeś? Patrz, to też migranci. Około drugiego tysiąclecia przed naszą erą zasiedlili środkową i południową Grecję, tworząc wraz z autochtonicznymi Pelazgami kulturę mykeńską. Twoja babcia też od tego motyla dostała swe imię Joanna, od Io.

51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60…

Co dzień jeździ na rowerze do pracy. Trzynaście kilometrów w jedną i trynaście w drugą stronę. Dziś wycieczka szkolna do centrum miasta. Dzieciaki będą szukały ciekawostek o Starym Mieście. Zobaczą kościoły, syrenkę. Zjedzą sobie lody. Będzie fajnie.

61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70…

– Proszę jedną porcję o smaku malinowym, dwie śmietankowe, dwie czekoladowe, dwie mieszane, śmietankowo-czekoladowe, i dwie rurki z kremem.

– Lody – 35 złotych. Jedna porcja to 5 złotych, a rurki kosztują 3 złotych każda.

Dzieciaki jadły swoje smakołyki na Placu Zamkowym kiedy ona się pojawiła.

71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80..

Podeszła z tyłu. Była niewysokiego wzrostu, trochę wyższa od dzieciaków. Miała śniadą cerę, czarne włosy, podtrzymane czarną chustą w czerwone duże róży, wyglądające na srebrne dukaty-kolczyki, miała na szyi krzyżyk z białego metalu na nitce i oczy… żywiołowe, turkusowe oczy Inachis Io.

81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90…

Miała też siniaka pod jednym okiem. Biel tego oka była częściowo zakrwawiona. Czerwień krwi podkreślała jeszcze bardziej turkus. Bezlik zmarszczek. Suche usta. Była ubrana w długą spódnicę w kolorowe kwiaty. Szarą, brudną kurtkę. W jej włosach też było sporo srebra. Miała na chuście przywiązanej do piersi, dwu, a może trzy letnie dziecko. W rękach trzymała zgnieciony papierowy kubek po kawie, w którym było kilka groszy. Podtrząsała nim i żebrała chrapliwym głosem – Prosie, prosie, daj, daj.

91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100…

Jej przytulone do piersi dziecko zwróciło do nas twarz. Miało oczy takiego samego koloru Inachis Io, jak i jego matka. Tylko, pomimo intensywnego turkusu jego źrenic, biel jego oczy, była niepokalana.

101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110…

Nagle zza kobiety wybiegła dziewczynka. Miała pięć, może sześć lat. Ubrana w starą kurteczkę, dżinsowe spodnie, rozczochrane włosy, zamiast lalki, też trzymała w rękach zużyty, papierowy jednorazowy kubeczek po kawie, w którym były jakieś drobne monety. Też nimi podtrząsała. Jej ‘prosie’ brzmiało bardziej jak ‘prosze’. Też piękny i nieskazitelny turkus tryskał z jej oczu.

111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120…

Zazdrosna Hera zesłała na Io muchy i bąki, żeby ją pomęczyć. Ścigały ją po wszystkich krajach, aż dotarła do Egiptu, gdzie odzyskała ludzką postać, została pierwszą królową i urodziła dzieci Zeusa, minotaurów i minotaurice, no i rusałk, albo syrenki, jak wolisz. Z czasem, wnuki i wnuczki Io rozproszyły się po świecie, i oto dotarli do Warszawy.

121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130…

Dał jej dziesięć złotych. Pomyślał, że mogłaby kupić swoim dzieciakom lody. Wzięła, ale nie kupiła. Zaczęła opowiadać, że ma w domu jeszcze jedną córkę. Sparaliżowaną. Że potrzebuje więcej pieniędzy, by kupić dla niej pampersy. Poprosiła, żeby zachęcił uczniów, żeby dali jej też jakieś pieniądze. Nie powiedział im tego. Chciał dać jej więcej, ale też nie dał. Myślał, że przyjdzie później i jakoś jej pomoże. Ale nie wrócił na Stare Miasto przez dłuższy czas.

131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140…

Julian zatrzymał rower i policzył pnie drzew powycinane tego marca na trzynastu kilometrowym odcinku drogi z pracy do domu. Bielawa, Powsińska, Waflowa, Łukasza Drewny, Przyczółkowa i Czerniakowska…

141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150…

Hermes został wybrany przez Zeusa, bo był najlepszym złodziejem. Miał wykraść Io. Hermes wiedział, że Argos miał 50 par oczu, więc zabrał ze sobą flet. Uśpił grą Argosa, a potem odciął mu głowę. Hera przeniosła oczy Argosa na skrzydła motyli, które tam latały, ten motyl został jej poświęcony. Czyli to nie są oczy Io, tylko Argosa, który też pewnie był w niej zakochany.

– Kochanka – to kobieta która kocha mężczyzne. Czasami mają razem dzieci.

151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160…

Jeżeli sam Zeus nie mógł się oprzeć Io, a miał on tylko jedną parę oczu, to jak miał się czuć Argos. Nic dziwnego że dał się zabić, a Hera zdecydowała uratować te oczy kochanka. Czyżby pierwsze dziecko Zeusa, które urodziła Io, nie było w rzeczywistości turkusowookim dzieckiem Argosa?

161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207 drzew małych i wielkich, odciętych tak jak Hermes odciął głowę Argosa. Już ich nie ma. Zniknęły, tak jak i kobieta z dwójką dzieci o turkusowych oczach z Krakowskiego Przedmieścia.

208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 216…

– Czy znasz kogoś kto zrobiłby tłumaczenie papierów dla romskiej trójdzietnej rodziny? Chcą wystąpić o 500+. Byli nawet u mnie. Wątpię, że im się uda, ale wiesz co, Julian, i ta matka, i dwójka dzieci z którymi przyszła, mieli takie niesamowite turkusowe oczy!

217, 218, 219, 220, 221.

Reclame

Lasă un răspuns

Completează mai jos detaliile tale sau dă clic pe un icon pentru a te autentifica:

Logo WordPress.com

Comentezi folosind contul tău WordPress.com. Dezautentificare /  Schimbă )

Fotografie Google+

Comentezi folosind contul tău Google+. Dezautentificare /  Schimbă )

Poză Twitter

Comentezi folosind contul tău Twitter. Dezautentificare /  Schimbă )

Fotografie Facebook

Comentezi folosind contul tău Facebook. Dezautentificare /  Schimbă )

w

Conectare la %s