Stać murem za w Galerii Studio

 

Wystawa Doroty Jareckiej i Barbary Piwowarskiej „Z archiwum Galerii Studio” (14 maja – 12 czerwca 2016) odsoniła mi miejsce, o którym mogę powiedzieć, iż jest nadal najfajniejszym moim odkryciem w Warszawie w tym roku. To było trochę tak jak w tej grze komputerowej z polami minowymi, nacisnąłem na prawidłowy guzik i nagle otworzyła się nowa, otwarta i bezpieczna przestrzeń. Warszawa jako pole minowe, teraz, po dobrej zmianie.

p1130848

Kiedyś była tylko żelazna kurtyna, z wielką ścianą betonową, która przepoławiała wielkie miasto. Potem mur zniknął, i kurtyna niby też. Niby bezkurtynowy ruch. A teraz, chodzą sobie jedni, z domniemanym wsparciem pewnych szczebli władzy, i próbują budować nowe mury. Podpalają mieszkania, malują swastyki, biją tych, których kolor skóry jest trochę ciemniejszy w blasku słońca. Jeżeli jest ciemno, i Ci co mają skórę jaśniejszą mogą dostać w gębę. Zamiast ściany, pole minowe. Miny w postaci ropy, łańcuchów i kijów. To wszystko sprawia, że ten krótki tekst powstawał bardzo powoli. Nikt nie zobaczy już „Z archiwum Galerii Studio” po jego przeczytaniu, oprócz może, ewentualnie okiem wyobraźni. Ale ta wystawa była bardzo ważnym wydarzeniem, bo mówiła prawdę, bo pokazywała że są też ludzie, którzy rozumieją okropność tego co się dzieje teraz i działo się w czasach minionych, i którzy pracują metodycznie, używając wiele kanałów komunikacyjnych na rzecz tłumaczenia praw człowieka oraz piękna tym którzy są otumanieni nienawiścią, mam nadzieję, że tylko tymczasowo.

Ponad czterdzieści lat temu angielski artysta Stuart Brisley przyjechał do Warszawy i próbował przebić się przez ścianę PKiN-u, zjednoczyć Europę wschodnią z centralną lub z zachodnią, kto jak wolał, albo być może też, próbował zwrócić uwagę, iż kolor skóry, czarny, czy biały, to dzieli tak samo jak jakaś żelazno-betonowa kurtyna. Ściana nie przepuszcza, wsysa w siebie tylko kolor skóry tego kto próbuje z nią się zmierzyć, i tyle. Tak przynajmniej można wyobrazić sobie, bo Brisley wylewał sobie na głowę farbę ciemną i jasną, a performance wykonany przez Brisleya Studio, został udokumentowany w czarno-białych kliszach. Na wystawie w Studio fotografie te były wyświetlane, z tego co zrozumiałem, na tej samej ścianie gdzie miało miejsce działanie tego artysty. Był to rodzaj rekonstrukcji performance’u.

Na wystawie były również pokazane fragmenty z filmu nagranego przez Henryka Gajewskiego w czasie  koncertu słynnego zespołu “Tilt” w Studio. – To smutny czas… Oszukujemy się nawzajem. Nie ma różnicy czy jesteś biały czy czarny, żółty czy zielony, lub po jakiej stronie ściany się znajdujesz, jesteśmy wszyscy tacy sami. Musimy to zrozumieć. – mówi jeden z bohaterów nagrania. Był też plakat z 1981 „My się nie boimy” Les Levine-a, artysty imigranta, na którym ja widziałem uśmiechającą się parę o migdałowych oczach. My się nie boimy naszej złej zimy! Hu, hu, ha!

p1130834

p1130847Jako wnętrze i zewnętrze, prywatne, publiczne, jako granice ustalone przez ludzi, instytucje, państwa, mury są. Znakowanie ludzkich ciał jako obcych: imigrantów – (ściana pomiędzy Stanami a Meksykiem, w Dana Carvey Show, od którego Donald Trump ukradł pewnie wyborczego konika); biednymi a bogatymi (Nada Prlja, na Bienale w Berlinie, na Friedrich strasse), jako zagrożenie biologiczne – (Vova Vorotniov, Niebieski panel), emaliowanie niebieskimi lub zielonymi kolorami w czasach komuny, a teraz w pastelowych, lub kładzenie kafelek. Ściany więzienne dzień przed egzekucją w opowiadaniu Sartre-a, o których myśłałem na początku, iż są tym białym perfekcyjnym sześcianem galerii sztuki i że Sartre opisuje performance z którym można było by porównać pracę Brisleya z PKiNu… Natomiast ściany galerii Studio były czarne, jedyne światło pochodziło z przeszłości, od projekcji pracującego Brisleya.

Ściany, które dzielą widzów i performerów/ scenę i widownię. Tą ostatnią chciał wyeliminować Oskar Hansen – aby relacje między widzem i aktorem można było kształtować dowolnie/ aby przewidzieć przygodę, stworzyć możliwość zupełnie innego wystawienia sztuk – tak pisała o tym pomyśle Hansena Anna Wysocka w artykule do Expresu Wieczornego w połowie lat 70tych. Jego szkice też można było zobaczyć w Galerii Studio.

p1130828

Gdzież tam to się udało z tą właśnie ścianą. W trakcie wystawy w galerii odbył się odczyt nieco ironicznej sztuki „Bez tytułu (L.A.S.T. L.E.A.K., działania sceniczne na obszarze 120 metrów kwadratowych)” Sebastiana Cichockiego przez wspaniałych Irenę Jun i Stanisława Brudnego. Po odczytu widzowie mieli możliwość porozmawiać z aktorzami tyle ile im się chciało. Można? Można. Również, tuż obok, na scenie Teatru Studio da się zobaczyć rezydujących w Polsce artystów nie-polaków. W sztuce „Utalentowany Pan Ripley” grają polscy Wietnamczycy, natomiast w pokazanym tam nie tak dawno dosłownie głośnym „Kantor_Tropy: COLLAGE”, można było zobaczyć mieszkających w Polsce a pochodzących z Japonii tancerzy, oraz usłychać nawet piękny japolski język.  

Ściana, jako miejsce modlitwy, płaczu, w Jerozolimie.

Ściany zniszczone przez cieżką artylerię i bomby w Syrii, Iraku, Afganistanie, które, przez niemożliwość istnienia zmusiły ludzi z tych krajów do wielkiej wędrówki ku miejscom gdzie ściany stoją. W Lebanonie takie ściany są pomnikami, aby nie zabyć wojen. Z kolei, są tacy, którzy nie mogą się doczekać żeby ściany Wilczego Szańca zrównały się z ziemią. Mur, sam w sobie, jako dzieło sztuki i jego usunięcie z przestrzeni publicznej, w związku z protestami lokalnej społeczności, nowojorska rzeźba Richarda Serra „Nachylony łuk”. Mur Berliński jako galeria i totalne dzieło sztuki, i PKiN tak samo. Muru Berlińskiego już nie ma, natomiast PKiN dzielnie się trzyma.

Kilka miesęicy po wernisażu, przed moimi oczami ukazała się Tea Falco, zapytała czy napiszę w końcu ten artykuł, i powiedziała mi, w filmie Bertolluciego „Ja i ty” tak: – Ja jestem ścianą. Ja staję się ścianą. To metafora. Wchodzić w tapety, w grunt ściany. Tak można było by się pozbyć punktu widzenia. Jeżeli nie ma się innego punktu widzenia to bylibyśmy jedną jedyną całością. Chciałabym się zdematerializować. – Stanowienie się ścianą jako klucz do przerwania wszelkich nieporozumień i nienawiści. Stać się Ścianą dopóki ktoś Cię nie zniszczy.

screenshot-from-2016-08-21-153918

Wystawy „Z archiwum Galerii Studio” już nie ma, ale zapowiada się w bardzo interesujący sposób nowa: „Po wiecu”, otwarcie 24 września (Wernisaż o godzinie 18.00!) i będzie można ją zwiedzać do 25 listopada 2016. Będą to, cytuję z tekstu kuratorskiego Jareckiej i Piwowarskiej –  zapisy akcji w przestrzeni publicznej, filmy i zdjęcia dokumentujące manifestacje i protesty, a także prace w sposób metaforyczny odnoszące się do zjawiska masowości.

Galeria Studio, PKiN, Plac Defilad 1, Warszawa.

Do zobaczenia na miejscu!

W języku rumuńskim tekst można przeczytać tutaj.

Anunțuri

Un gând despre „Stać murem za w Galerii Studio

Lasă un răspuns

Completează mai jos detaliile tale sau dă clic pe un icon pentru a te autentifica:

Logo WordPress.com

Comentezi folosind contul tău WordPress.com. Dezautentificare / Schimbă )

Poză Twitter

Comentezi folosind contul tău Twitter. Dezautentificare / Schimbă )

Fotografie Facebook

Comentezi folosind contul tău Facebook. Dezautentificare / Schimbă )

Fotografie Google+

Comentezi folosind contul tău Google+. Dezautentificare / Schimbă )

Conectare la %s