Mieliście tyle szczęścia!

– Mieliście tyle szczęścia – mówi kapitan statku włoskiej służby granicznej do imigrantów z Bliskiego Wschodu próbujących dotrzeć do Włoch na zramolałym statku, który wypłynął z Egiptu. Łódź dryfowała przez kilka dni i nikt już nie wiedział, gdzie zakotwicuje i jeśli w ogóle to się uda. – Mniej więcej tak brzmi fragment z reportażu dziennikarza niemieckiego pochodzenia Wolfganga Bauera – „Przez Morze, z Syryjczykami do Europy”. Napisał go próbując przedrzeć się przez jedną z dostępnych jeszcze dróg dla uchodźców z Syrii, czyli przez Egipt, a stamtąd do Włoch, niebezpiecznie przepełnionym statkiem. Bauerowi towarzyszy czeski fotograf Stanislav Krupar. Jego zdjęcia potwierdzają narrację Niemca.

bauer

Dowiadujemy się, że ta ryzykowna ścieżka przedostania się do Europy jest w rzeczywistości dostępna tylko dla bogatych uciekinierów. Tekst Bauera przypomnił mi fragment „Czasy secondhand” tegorocznej laureatki Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, Svietlany Aleksievici – po polsku książka się ukazałą również w wyd. Czarne, 2014 r. – kiedy pisała o hardcorowych rozrywkach, które finansują sobie bogaci Rosjanie, w ich niepohamowanym poszukiwaniu wrażeń. Dokładniej, jak niektórzy z nich, udawali żebraków, nie myli się przez kilka dni, spali na ulicach, w końcu byli zatrzymani przez policję, itp. Bohaterowie Bauera, to biznesmeni, osoby zamożne, czytelnicy poznają ich imiona, widzą ich twarzy, rodziny, czyli nie są bezimienną grupą migrantów, przyjechali najpierw do Egiptu, sprawdzają agencje przemytu ludzi tak jak normalne biura turystyczne. Wybierają sobie pakiet usług. Początkowo jest to około 2000-3000 dolarów za osobę. Pakiet ten pokrywa fałszywe papiery, typ łodzi, kamizelkę ratunkową, namioty, produkty żywnościowe. Bauer i Krupar, obaj z brodami, podszywają się pod uchodźców. Kupują sobie „bilety” na wycieczkę statkiem bez flagi do Europy, tak jak i wielu innych. Okazuje się, że często konspiracyjnie podróżujące grupy zostają porwane przez pracowników innych konkurencyjnych biur przemytniczych. Kiedy to się dzieje rosną taryfy za usługę, bo ludzie muszą być odkupieni. Nie dowiadujemy się zbytnio kto stoi za agencjami, tylko że jest to mafia. Te porwania cały czas mają miejsce, nawet na morzu. Ludzie przechodzą z jednego statku na drugi. Dowiadujemy się między innymi, że żeglarze-handlarze mają pensje wyższe od średniej europejskiej.

Oficjalna policja państw, przez które przechodzi ścieżka uciekinierów czasem migrantów aresztuje, kiedy potrzeba pokazać przełożonym swoją skuteczność, czasami daje się podkupić i przymyka oczy na widok grup uchodźców, ponieważ nie chcą by cudzoziemcy zbyt długo zostawali na terenach, za które są odpowiedzialni. Uwalniają aresztowanych po pewnym czasie. Nieraz samo aresztowanie może się migrantom przydać, bo można poznać ludzi do nielegalnego przekraczania granicy. Bauer i Krupar zostają rozpoznani w pewnym momencie, oddzieleni od swojej grupy migrantów i deportowani samolotem do Turcji. W drodze do Turcji ponownie czują, że stają się uprzywilejowanymi obywatelami Europy. O losach współmigrantów dowiadują się za pośrednictwem rozmów telefonicznych i SMS-ów. Niektórym udaje się jednak zdobyć twierdzę Europa. Bauer i Krupar starają się pomóc paru z nich w przekraczaniu granic między państwami członkowskimi UE mimo ryzyka o bycie oskarżonym o handel ludźmi. Wszyscy migranci Bauera są w posiadaniu telefonów komórkowych lub nawet smartfonów. Mogą sprawdzić w dowolnym momencie w konkretnych aplikacjach, tyle ile wytrzymuje bateria, gdzie dokładnie znajdują się na mapie świata, i w jakim kierunku się poruszają.

Być może jest to jeden z minusów książki Bauera, który mówi tylko o nieco uprzywilejowanych Syryjczykach, bogatych, wykształconych, areligijnych, fejsowych i w ogóle mądrych jeżeli chodzi o technologie, z mocnymi więzami rodzinnymi, którzy decydują się opuścić Egipt, gdzie sprawy wydają się im iść dość dobrze, tylko że Egipcjanie wydają się mniej tolerancyjni wobec nich, czyli uchodźców z Syrii. Nikt z migrantów Bauera nie myśli w kategoriach korzystania z europejskiego dobrobytu społecznego. Widzą Europę jako spokojną krainę, gdzie mogliby nadal prowadzić swoje interesy. Czy ta grupa jest reprezentatywna dla uchodźców z Bliskiego Wschodu lub Afryki, którzy przybywają do UE? Nie, jeżeli wierzyć Taharu Ben Jelloun-u, który mówił kilka miesięcy temu na spotkaniu autorskim w Zamku Ujazdowskim w Warszawie, iż do Europy przybywają raczej ludzie niewykształceni i bardzo wierzący. Tak, jeżeli wierzyć badaniom socjologicznym n.p. takich autorów jak Martin Kahanec z instytutu IZA.

Sądze iż, Bauer zatrzymał jednak swoją narrację za wcześnie. Exodus azylantów do Unii Europejskiej nie kończy się najczęściej poprzez dotknięcie ziemi Europy, stawieniem się przed władzami lokalnymi i wystosowaniem wniosku o udzielenie azylu. Istnieje też ciąg dalszy całego procesu takich podróży. A ten ciąg dalszy sprawia, że być może wskazane byłoby nie używać terminu „szczęście” kiedy się mówi o osobach starających się o status uchodźcy w państwach europejskich. Po przybyciu, uchodźcy są często instalowani w pozostawiających wiele do życzenia ośrodkach przejściowych utworzonych dla azylantów (patrz „Problemski Hotel” Dimitria Verhulsta, po polsku w wyd. claroscuro). Status tymczasowego pobytu lub uchodźcy może zostać przyznany lub nie. Jeżeli nie zostanie udzielony, petenci mogą próbować apelacji o ponowne rozpatrzenie swojej sprawy przez władze lokalne. Czasem trwa to kilka lat, a to jest okres, w którym nie mają prawa do pracy, dostając tylko minimalny zasiłek. (Niemcy mają to zmienić niebawem. Osoby czekające na zalegalizowanie swego pobytu będą mogły pracować.) Często wnioski te są bezpowrotnie odrzucone. Rzadko, jeśli te rodziny są nadzwyczaj dobrze, w jakiś magiczny sposób, zintegrowane i lokalne społeczeństwo obywatelskie inicjuje różnego rodzaju petycje, które ich wspierają, to organy mogą zmienić zdanie. Ale bardzo często po odmowie statusu uchodźcy, emigranci zostają załadowani na samoloty i deportowani, często z wykorzystaniem środków uspokajających, nieraz w grupach, co jest sprzeczne z prawem europejskim, ale na niektóre przepisy europejskie władze decydują się przymykać oczy, tak samo jak urzędnicy na Bliskim Wschodzie, jeśli chodzi o migrantów. Urzędnicy, którzy, nawiasem mówiąc, współpracują w przyjmowaniu odrzuconych przez Unię migrantów, w zamian za napływ gotówki na szczeblu rządowym od Unii Europejskiej. Nie wspominając o dosyć nieprzyjaznej postawie wielu zwykłych Europejczyków oraz elit, zarówno prawaków jak i lewaków, wobec przybyłych do nich gości, którzy próbują uciec ze stref wojennych lub od głodu. Teraz nie mówię tylko o migrantach z Bliskiego Wschodu. Stosunki te wydają się być znacznie bardziej radykalne niż nieczułość Egipcjan do Syryjczyków, o której wspomina Bauer (choć istniejące dane na temat stosunków Europejczyków oraz w jaki sposób są one zbierane są raczej problematyczne, przynajmniej w Polsce). Wygląda to tak jakby wielu polityków Europy zupełnie dziś nie pamiętało słów wybitnych myślicieli europejskich, idei, bez których Unia Europejska prawdopodobnie nigdy nie została by utworzona. Podam jeden tylko przykład: John Stuart Mill, w jego „Zasadach ekonomii politycznej” pisał mniej więcej tak: – Jest mało prawdopodobne, aby przecenić wartość, biorąc pod uwagę aktualny niski poziom ludzkiego doskonalenia się, zestawienia istot ludzkich z ludźmi różniącymi się od nich, ze sposobami myślenia i działaniami innymi niż te, które znają … taka komunikacja zawsze była i jest, zwłaszcza w obecnym czasie, jednym z głównych źródeł postępu.

Ale może ten dalszy ciąg jednak nastąpi? Jestem prawie pewny, że będzie. Czekamy na drugą część książki, panie Bauer!

Teodor Ajder

Z Syryjczykami do Europy, Wolfgang Bauer, Przez Morze, wydawnictwo Czarne, 2016.

Anunțuri

Lasă un răspuns

Completează mai jos detaliile tale sau dă clic pe un icon pentru a te autentifica:

Logo WordPress.com

Comentezi folosind contul tău WordPress.com. Dezautentificare / Schimbă )

Poză Twitter

Comentezi folosind contul tău Twitter. Dezautentificare / Schimbă )

Fotografie Facebook

Comentezi folosind contul tău Facebook. Dezautentificare / Schimbă )

Fotografie Google+

Comentezi folosind contul tău Google+. Dezautentificare / Schimbă )

Conectare la %s